OSTATNIE WPISY

JAK DOTRZEĆ Z EINDHOVEN DO AMSTERDAMU

JAK DOTRZEĆ Z EINDHOVEN DO AMSTERDAMU

Zamiast lecieć bezpośrednio do Amsterdamu, można zaliczyć Holandię lądując właśnie w Eindhoven. Coraz więcej turystów wybiera taką opcję, bo to właśnie do Eindhoven latają tanie linie z Warszawy, Londynu i wielu innych europejskich miast. Tyle, że na dotarcie do stolicy europejskiej rozpusty trzeba poświęcić jeszcze […]

PARYŻ. JEDEN Z POWODÓW, ŻEBY TU BYĆ

PARYŻ. JEDEN Z POWODÓW, ŻEBY TU BYĆ

Dosyć długo mnie nie było, ponieważ byłem zupełnie gdzie indziej. Był rejs, będzie o nim opowieść, ale na razie musicie chwilę poczekać. Nie dlatego, że nie wiem, co napisać, ale dlatego, że przy okazji rejsu mój komputer z programem do edycji wideo zmarł. Jest reanimowany, […]

Dziennik pokładowy, dzień -11

Dziennik pokładowy, dzień -11

NIGDY nie byłem jakimś wielkim zwolennikiem żeglarstwa. Nawet więcej, żeglarzy uważałem za trochę dziwnych człowieków, bo to i wieje i pada i zimno, a w tym samym czasie można na plaży poleżeć, drinka z palemką wysączyć, albo przejść się po ciasnych uliczkach szukając lokalnych przygód. […]

ROWEREM PO LONDYNIE. CZYSTA PRZYJEMNOŚĆ

ROWEREM PO LONDYNIE. CZYSTA PRZYJEMNOŚĆ

A może by tak na rowerze? Taka myśl przyszła mi do głowy w pewien pogodny, ciepły poranek, kiedy w centrum Londynu mijałem kolejną stację Santander Cycles. Gdzieś w Soho, na wąskiej uliczce, na którą dotarliśmy po dwugodzinnym poszukiwaniu Dunkin’ Donuts. Cóż, kaprys dziecka jest święty. […]

NIKOZJA. ŚWIAT PODZIELONY NA PÓŁ

NIKOZJA. ŚWIAT PODZIELONY NA PÓŁ

Nie wiem, czy to atrakcja turystyczna. Ale zawsze mówię, że jeśli COŚ jest na świecie, to to COŚ warto zobaczyć. Nawet, jeśli jest świadectwem złych rzeczy z przeszłości. A Nikozja – stolica Cypru, takim świadectwem jest. Nie świadectwem zapisanym w książce, ale świadectwem namacalnym i […]

LONDYN. KOMUNIKACYJNA DŻUNGLA Z KRÓLEWSKIM OGRODNIKIEM

LONDYN. KOMUNIKACYJNA DŻUNGLA Z KRÓLEWSKIM OGRODNIKIEM

Setki autobusów, pociągi, turlające się wagoniki metra, kolejki linowe i tramwaje. To inna, niewidoczna dla turysty twarz Londynu. Pod miastem znajduje się… drugie miasto, ze swoimi władzami, logistyką, planem dnia i kłopotami. Ale londyńska dżungla to nie zarośnięte wijącym się bluszczem chaszcze, lecz raczej ogromna […]


WARTO ZOBACZYĆ

TO JEST COŚ. WIELKI MECZET WBIJA W ZIEMIĘ

TO JEST COŚ. WIELKI MECZET WBIJA W ZIEMIĘ

No koniec zostaw to, co najlepsze. Taki był plan od samego początku pobytu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Naszą bazą wypadową było centrum Abu Dhabi, a Wielki Meczet Szejka Zayeda pilnuje wjazdu na centralną wyspę stolicy UEA, tuż obok mostu, który trzeba pokonać, kierując się w stronę lotniska.

Ostatni dzień, bagaże spakowane, walizki ledwo mieszczą się w bagażniku naszego Nissana. Około południa opuszczamy pachnące różami lobby Royal Rose Hotel, wrzucamy jeszcze do żołądka kilka przekąsek serwowanych w oddalonym o kilkadziesiąt metrów barze i ruszamy na spotkanie z dzieckiem ponadczasowej wizji pierwszego prezydenta Emiratów.

Wielki Meczet Szejka Zajeda rzeczywiście jest… wielki

Szejk Zayed bin Sultan Al-Nahyan nie tylko wpadł na pomysł stworzenia miejsca, które miałoby zjednoczyć wszystkich wyznawców islamu, ale położył także kamień węgielny pod budowę. Jego wizję kontynuowali szejk Khalifa bin Zayed Al-Nahyan oraz jego brat, szejk Mohammad bin Zayed Al-Nahyan. Powoli przyzwyczajajcie się do tego nazwiska, bo w Emiratach Arabskich prawie wszystko nosi taką nazwę. Ale jak tu nie uwielbiać swoich Zayedów, skoro z pustynnego bezkresu stworzyli w ciągu kilkudziesięciu lat jedno z najbardziej rozwiniętych państw świata.

No więc jedziemy zobaczyć to cudo. Kiedy wyłania się rząd wysokich jak sosny minaretów, rozumiem już, co to jest ten efekt „wow”, o którym dzieciaki opowiadają na każdym kroku. Rzeczywiście. Wow jak diabli. Przeogromna budowla świeci nieskazitelną bielą, która przyćmiewa wszystko dookoła. Co prawda później okaże się, że marmur, który został użyty do budowy meczetu ma kilkadziesiąt odcieni białego, ale wiecie, facet rozróżnia tylko trzy kolory. I wiecie jakie.

Przed meczetem zbudowano ogromny parking, ale nie ma się czemu dziwić. Na samym dziedzińcu może jednocześnie modlić się 30 tysięcy wiernych, wewnątrz budynku mieści się jeszcze 10 tysięcy.

Wielki Meczet Szejka Zayeda oddano do użytku w 2007 roku, budowa rozpoczęła się jeszcze w latach 90-tych. Sami więc rozumiecie, jak potężna musiała to być inwestycja. W kraju, w którym nikt nie liczy na łaskawość chińskich firm budowalnych i w którym nikt nie zna pojęcia „opóźnienia związane z problemami budżetowymi” inwestycja, której realizacja trwa ponad 10 lat musi być NIEPRAWDOPDODBNIE WIELKA. I taki właśnie jest Nieprawdopodobnie Wielki Meczet.

Efekt WOW murowany

Ponieważ budowla na co dzień spełnia rolę miejsca kultu i modlitwy, wejście jest całkowicie bezpłatne i teren meczetu jest dostępny dla każdego. Z jednym zastrzeżeniem – zakryte buty, długie spodnie, koszula z długimi rękawami. Długa spódnica, zakryta głowa, bluzka okrywająca ciało. Jeśli nie jesteście przygotowani na taką sytuację, nic straconego. Po wejściu i przeskanowaniu Waszych drobiazgów przez urządzenia znane z lotniska, możecie zdjąć z wieszaka abaję (to Panie) lub galabiję (Panowie) i już, wyglądacie jak tubylcy. Także całkowicie bezpłatnie. Bo w Wielkim Meczecie nie chodzi o naciąganie turystów na drobne, ale o szacunek dla tradycji i wiary innych.

Kiedy więc towarzyszące mi niewiasty owinęły się już w szare połacie lekkiego materiału, mogliśmy rozpocząć zwiedzanie. I wiecie co, tu nie ma o czym pisać. To trzeba zobaczyć. Wow!

Na zewnątrz nowocześnie i elegancko
Meczet zazwyczaj jest pełen turystów
Budynki wyglądają magicznie, kiedy zachodzi słońce
Trudno trafić takie ujęcie. Cały dziedziniec pusty
Wewnątrz przepych i ręcznie tkane dywany
Aby dostać się do sal modlitewnych, należy zdjąć obuwie
Magia w czystej postaci
Marmur odbija światło jak tafla wody
Warto spędzić tu kilka godzin i poczekać na ciemność
Ulubione miejsce turystów z aparatami
Pełna panorama dziedzińca i głównego budynku
Szejk Zayed i jego dzieło
Przed wejściem do kompleksu po zmroku rozbłyskują fontanny
Główne wejście do Wielkiego Meczetu
Boczna panorama z zewnątrz budynku
Dookoła znajdziecie sztuczne stawy i zdobione złotem kolumny