8 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O AIR CHINA

8 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O AIR CHINA

Air China to największy chiński przewoźnik lotniczy i dziesiąty największy przewoźnik na świecie. Jest dumą narodu, jego niezwykłość podkreśla fakt, że właśnie linia Air China jest odpowiedzialna za transport chińskich notabli.

Flota Air China jest rozbudowana, ale mnie trafił się mocno wysłużony Airbus A 330-200, którym dokładnie w tej chwili przelatuję nad Nowosybirskiem. Pomalowany w barwy linii jakby przeniesione żywcem z lat 80-tych. Mało znaczące, ale zaufania to to nie wzbudza. Sprawdźcie, jak w latach 80-tych wyglądało logo jakiejkolwiek znanej marki i wyobraźcie sobie właśnie tak pomalowany samolot.

LOGO

Logo chińskiego przewoźnika jest dosyć abstrakcyjnym wyobrażeniem feniksa. Jego autorzy zabawili się jednak w małe „zgadnij, co mieliśmy na myśli”. Jeśli przyjrzeć się dokładnie, można zauważyć, że logo Air China jest także wariacją na temat trzech liter układających się w słowo „VIP”.

BEZPIECZEŃSTWO

Linie lotnicze Air China znajdują się w pierwszej pięćdziesiątce najbezpieczniejszych linii świata. Według JACDEC Airline Safety Ranking za rok 2017, chiński przewoźnik został sklasyfikowany na 41. miejscu. Wbrew pozorom, jest to miejsce bardzo wysokie. W pierwszej sześćdziesiątce (a tyle pozycji uwzględnia ranking) nie ma np. naszego LOTu. Według AirlineRatings.com, Air China zasługuje na siedem gwiazdek w siedmiogwiazdkowej skali bezpieczeństwa.

FLOTA

Flota Air China jest zróżnicowana. Airbusy, Boeingi. Male i duże. Średnia wieku chińskiego samolotu wynosi w granicach 7 lat, łącznie Air China trzyma w hangarach blisko 400 samolotów, a kilkadziesiąt zamówionych czeka w kolejce. Szczerze mówiąc, byłem mocno zdziwiony średnim wiekiem floty Air China – o ile Airbus 330-200, którym leciałem z Warszawy do Pekinu wyglądał jeszcze w miarę OK, to Boeing 777 który wiózł nas na trasie Pekin – Bangkok, nie wzbudzał ABSOLUTNIE ŻADNEGO zaufania. I wyglądał na 30 lat wiernej służby chińskiemu narodowi.

SIEĆ POŁĄCZEŃ

AIr China dysponuje ogromną liczbą samolotów, wiec i siatka połączeń robi wrażenie. Centralnym portem lotniczym dla przewoźnika jest oczywiście Pekin (o lotnisku w jednym z kolejnych wpisów). Z Pekinu polecicie do wielu destynacji w Azji (włączając w to masę połączeń lokalnych), na Biskim Wschodzie, w Europe oraz Ameryce Północnej. Najdłuższym połączeniem obsługiwanym przez Air China jest trasa Pekin – Sao Paulo, z międzylądowaniem w Madrycie.

JAKOŚ OBSŁUGI

Tu jest już zdecydowanie gorzej. Pamiętajmy, ze Chiny są komunistycznym krajem, i mimo, że są przy okazji najbardziej dynamicznie rozwijającą się gospodarką świata, to komunistyczne skażenie widać na każdym kroku. Personel pokładowy nie zna słowa „uśmiech”. Swoje obowiązki wykonuje skrupulatnie, ale wyłącznie w niskich normach uprzejmości. Znów wracamy do rankingu AirlineRatings – zadowolenie z obsługi zostało ocenione na zaledwie 3.7 punktu w dziesięcostopniowej skali. Wszystko odbywa się tu zgodnie z regulaminem, obsługa nie zrobi nic więcej, niż musi. Podczas mojego lotu do Pekinu zapytałem „Can I have a beer, please?”. Stanowcza odpowiedź stewardesy brzmiała „Beer finish!”. I tyle sobie pogadałem.

ON-BOARD CATERING

Nie nastawiajcie się na „chińskie” jedzenie. Mój lot rozpoczął się w Warszawie, więc podawano soki Hortexu, Nałęczowiankę, Cisowiankę czy jakąś tam inną wodę spod Żywca, mielonego kotleta i kurczaka z ryżem (w sosie wybitnie polskim). Jedzenie, rzecz wtórna, ale dla wielu podróżników jest super ważnym elementem, który mocno określa linie lotniczą. Do dzisiaj pamiętam kimchi i koreańską wołowinę tuż przed lądowaniem na lotnisku Incheon w Seulu. I to w Lufthansie! Chińczycy nie przejmują się takimi drobiazgami.

ZASADY NA POKŁADZIE

To może być cios. Przed startem usłyszycie miły komunikat informujący, że używanie telefonów komórkowych w trakcie lotu jest zabronione zgodnie z prawem obowiązującym w People’s Republic of China. Żadne tryby lotnicze, żadne off-line. Wyłączyć i koniec. W teorii, bo sporo pasażerów siedzących w okolicach używało telefonów, a przynajmniej wiele na to wskazywało – kable od słuchawek ginęły w czeluściach kapturów, dekoltów czy rękawów. Ale też w praktyce, bo stewardesa z uporem i coraz większym zniecierpliwieniem zwracała wielokrotnie uwagę. Laptopy i tablety dozwolone, więc tym bardziej mało to zrozumiałe, Jednak jeśli na starcie mechaniczny komunikat informuje, że nieprzestrzeganie chińskiego prawa na pokładzie chińskiego samolotu może grozić grzywną, więzieniem i klęczeniem na grochu, wolę nie ryzykować.

PASAŻEROWIE

Może to mniej ma wspólnego z samymi liniami, ale siłą rzeczy, na pokładzie chińskich linii jest sporo Chińczyków. No więc gorący (w rzeczy samej) temat, to chińskie zupki. Kurcze, to nie żarty, oni naprawdę to jedzą! Zaraz po starcie tłum Chińczyków rzucił się na stewardesy z żądaniem wydania wrzątku. Każdy żądający Chińczyk był doskonale na taką okoliczność przygotowany, wyciągając z plecaka albo torebki mały, zazwyczaj różowy, turkusowy, albo inny super-jaskrawy termos. Dla ścisłości – zupki Chińczycy mieszali we własnym zakresie, wyjmując je z tych samych plecaków. Linie lotnicze na szczęście takimi zupkami jeszcze nie karmią, choć jest wielce prawdopodobne, że Chińczykom wcale by to nie przeszkadzało. Poza zupkami – Chińczycy są głośni, raczej mało uprzejmi i nie zwracają uwagi na to, czy ktoś obok chce się zdrzemnąć.