SAMOCHÓD MA OCZY. ZADBAJCIE O NIE PRZED ZIMĄ

Żarówki to drobny element wyposażenia Waszego samochodu, ale element bardzo istotny. Szczególnie jesienią i zimą, kiedy większość czasu, który spędzacie w samochodzie upływa w zalewających Was z każdej strony ciemnościach. Ciemnościach potęgowanych przez deszcz, deszcz ze śniegiem, albo sam śnieg. Przez przednią szybę widzicie wtedy niewiele, wszędzie odbijają się świetlne refleksy i zdarza się, że jeździmy „na czuja”. Reflektory Waszego samochodu to Wasze oczy, a przecież o oczy dbamy zazwyczaj całkiem solidnie.

Na rynku możecie znaleźć całą masę przeróżnych żarówek, ale nie wszystkie, nawet te mocno reklamowane w mediach, nadają się do użytku. W świat żarówek, jak zresztą w większość dziedzin samochodowego żywota,  wkroczyło „gadżeciarstwo”. Zazwyczaj wciągające, ale i obniżające poziom bezpieczeństwa.

Dzisiaj większość nowych samochodów wyposażona jest w żarówki ksenonowe, albo oświetlenie w technologii LED. I tu nie ma większego problemu, bo możliwości kombinacji podjętych przez domorosłego tunera jest niewiele. Ale jeśli w Waszym garażu stoi samochód, który konserwatywnie i z uporem żąda zamontowania tradycyjnych żarówek z żarnikiem, otwiera się przed Wami pełne pole do popisu.  I przy okazji do zafundowania sobie spektakularnego dzwona.

Żarówki z niebieskim światłem. Tak, wyglądają świetnie, przy okazji można zaimponować kolegom albo koleżankom (a przede wszystkim koleżankom). Niektórzy nawet nabiorą się, że to ksenony. Ale niebieskie światło nie bierze się z nieba. Barwiona bańka przepuszcza mniej światła od przezroczystej, co oznacza, że taka żarówka będzie świeciła zdecydowanie słabiej, a w efekcie nie oświetli wystarczającej przestrzeni przez samochodem. Dlatego żarnik zamknięty w niebieskiej szklanej bańce musi świecić mocniejszym światłem, aby wyrównać straty. Efekt? Taka żarówka przepali się szybciej. A do tego zazwyczaj jest droższa. Przyznaję, raz się skusiłem. Po wymianie żarówek byłem pewien, że NIE WŁĄCZYŁEM ŚWIATEŁ! Już 2 godziny później wróciłem do starych, białych i sprawdzonych.

Kolejna analogia do Waszych oczu. Magiczny skrót filtr UV. Kiedy kupujecie okulary przeciwsłoneczne zazwyczaj przyglądacie się temu, co jest napisane na małej naklejce w roku szkła. Producenci podają tam wartość wspomnianego filtra UV i o ile nie kupujecie okularów od handlarza na marokańskiej plaży, możecie być w miarę pewni, że owe wartości są prawdziwe. Filtr chroni Wasze oczy przed szkodliwymi efektami promieniowania. I podobnie jest z żarówkami. Te, które zamontujecie w swoim samochodzie, także powinny filtrować promieniowanie. Promienie UV powodują uszkodzenie struktury reflektora, szczególnie, jeśli mamy na myśli reflektory z tworzywa poliwęglanowego. Poliwęglan traci swoje właściwości i zdecydowane pogorszenie jakości światła zauważycie już po kilku lub kilkunastu miesiącach od zamontowania żarówek bez filtra UV. Oczywiście żarówki o niższych parametrach będą tańsze, ale, po pierwsze, nie będą działały tak, jak powinny, a po drugie, na pewno będziecie zmuszeni do ich częstszej wymiany.

A skoro jesteśmy już przy wymianie, to pamiętajcie, że żarówki powinniście wymieniać parami. W ten sposób zapewnicie podobną jakość światła i – wbrew pozorom – zmniejszycie koszty, w przypadku, kiedy wymiana żarówek wymaga wizyty w warsztacie. A niestety spora część samochodów jest skonstruowana w taki sposób, abyście przypadkiem nie wpadli na pomysł, by samodzielnie, lub ze szwagrem i  dwoma jasnymi pełnymi, zabrać się do prac garażowych. W moim wysłużonym 300M wymiana żarówek przednich reflektorów zajmuje około 2 godzin. W modelu bez spryskiwaczy reflektorów jest to czynność, którą mógłby wykonać przedszkolak, ale niestety spryskiwacze posiadam, więc przed wymianą żarówki trzeba rozebrać pół samochodu.

Wnioski? Teoretycznie na pierwszy rzut oka nie da się sprawdzić, czy dana żarówka będzie świeciła lepiej, czy gorzej. Na opakowaniu znajduje się co prawda sporo ważnych informacji, ale nie wszystkie muszą oznaczać to, co według Was powinny. Z moich doświadczeń wynika, że droższe żarówki renomowanych firm wcale nie są droższe w użytkowaniu.  Zazwyczaj świecą lepiej i dłużej. A żarówka jest dla Was tym, czym okulary dla krótkowidza.  Im bardziej dopasowane, tym mniejsza szansa, że krótkowidz przyłoży głową w szafkę.