LIMITOWANY MERCEDES G. JUŻ GO CHCECIE?

Tam, gdzie są pieniądze, jest Mercedes G. Kwadratowa puszka za milion złotych. Ewentualnie tania wersja dla bezrobotnych za niespełna 400 tysięcy. Sukces Mercedesa klasy G dla wielu jest rzeczą całkowicie niezrozumiałą, ale dla innych samochód, który w takiej lub innej formie jest obecny na rynku od ponad 40 lat jest rarytasem.

Rarytas, czy przerost formy nad treścią?

Klasa G jest najdłużej produkowanym Mercedesem, jeśli zapomnieć o Unimogu. Ale Unimog to zupełnie inna bajka. Ponieważ wersja G463 ma już swoje lata, Mercedes postanowił uczcić ponad 2 dekady w produkcji limitowaną, poszerzoną wersją oznaczoną Mercedes Maybach G650 Landaulet. Dzięki temu kanciasty traktor zamienił się w pełnoprawną limuzynę, z wysuwanymi schodkami (wejście do samochodu znajduje się na wysokości pół metra!), oraz nadwoziem typu – jak nazwa wskazuje – landaulet (nadwozie ze sztywną częścią dachu i drugą, przykryta materiałem lub innym tworzywem).

Co w środku? Wszystko. Luksusowe fotele, podgrzewane i chłodzone oczywiście. Centralna konsola, która także podgrzeje lub schłodzi napoje z bąbelkami. Przed każdym z pasażerów znajduje się 10-calowy indywidualny ekran. Przedział pasażerski oddzielany jest od części dla kierowcy suwaną, przyciemniana szybą. Bo przecież nie po to kupuje się taki samochód, żeby męczyć się za kierownicą.

Jeśli jednak znajdzie się ktoś, kto chciałby zadać sobie taki trud, do dyspozycji dostanie silnik AMG V12 o mocy 630 koni mechanicznych i momencie obrotowym 1000 Nm. Automatyczna skrzynia, masa elektroniki i podobne drobiazgi to już oczywista oczywistość.

Już go chcecie? Zaraz zaraz, samochód zostanie zaprezentowany podczas salonu w Genewie, jesienią tego roku. A do tego z taśm montażowych zjedzie zaledwie 99 egzemplarzy, więc szanse macie niewielkie. Cena? Panowie, dżentelmeni o tym nie rozmawiają.