CHRISTIANIA. PORAŻKA CZY ZNAK CZASU?

CHRISTIANIA. PORAŻKA CZY ZNAK CZASU?

Kopenhaga jest pięknym i bogatym miastem pełnym barwnych budynków, uregulowanych kanałów i kolorowych zakątków. Ale ma tez swoją ciemną stronę, która początkowo miała być tą najjaśniejszą. Jak to w życiu – ideały często sięgają bruku.

Christiania powstała nieoficjalnie w 1971 roku, kiedy niebieskie ptaki i miejscowa bohema wspólnie zasiedlili tereny po byłych koszarach wojskowych, puste od lat. Wojsko starało się ich stamtąd usunąć, ale ostatecznie w 1989 roku mieszkańcy Christianii uzyskali swoje dzisiejsze prawa.

OAZA NIEZALEŻNOŚCI

Na początku istnienia Christiania rzeczywiście była oazą szczęścia, spokoju i sielskiego życia. Wewnątrz wyznaczonych granic dozwolone było posiadanie i używanie miękkich narkotyków, wytwarzanie alkoholu, a społeczność była właściwie samowystarczalna. Ot, takie hippisowskie dziwadło lat siedemdziesiątych. Na terenie Christianii panowały odrębne prawo i zasady.

Jednak tam, gdzie są narkotyki, pojawiają się przemoc i pieniądze. Bardzo szybko lokalny świat przestępczy zorientował się, że wewnątrz umownych murów Christianii można zrobić niezły interes. Na głównej ulicy, słynnej Pusher Street pojawili się zewnętrzni dilerzy, zwiększył się poziom przestępczości a spadł poziom bezpieczeństwa. Narkotykowe gangi sprzedawały nie tylko marihuanę i halucynogeny, ale także coraz większe ilości twardych narkotyków.

Jeszcze gorzej – dla mieszkańców Christianii – sprawy potoczyły się na początku tego stulecia, kiedy konserwatywny rząd duński rozpoczął regularne naloty, a jego tajniacy wniknęli w przestępcze struktury. Liczba mieszkańców Christianii, w szczytowym momencie sięgająca kilku tysięcy osób, spadła do zaledwie kilkuset.

CHRISTIANIA DZIŚ

Dziś Christiania jest bardziej turystyczną atrakcją, w dużym stopniu skomercjalizowaną, niż zaciszem dla tych, którzy chcą żyć z dala od wielkiego świata, albo po prostu, w jakiegokolwiek powodu, zniknąć. Na ulicach wciąż można spotkać starych, „rdzennych” mieszkańców niezależnego terytorium, ale przedstawiają oni raczej smutny widok. Wymęczeni, schorowani, zmęczeni. I tęskniący za początkiem lat siedemdziesiątych.

Na wąskich uliczkach wciąż znajdziecie bary i małe sklepiki z pamiątkami, ale coraz bardziej przypominają one tandetne stoiska z nadmorskiej promenady. Gdzieniegdzie wciąż można kupić prawdziwe perełki rękodzieła artystycznego, jednak takich miejsc jest coraz mniej. W środku obowiązuje zakaz robienia zdjęć, więc jeśli zdecydujecie się wyjąć aparat albo telefon, robicie to na własną odpowiedzialność.  Pamiętajcie, że w Christianii dzieje się wiele nielegalnych rzeczy, a dilerzy nie lubią być fotografowani.

Latem na centralnym placu pełnym kawiarni i barów odbywają się koncerty, które przyciągają setki, jeśli nie tysiące turystów. To doskonały okres na odwiedzenie Christianii, w tłumie turystów na pewno spotkacie bratnie dusze.

BEZPIECZEŃSTWO

Pomimo dużych zmian, Christiania wciąż jest bezpieczna. W ciągu dnia roi się tu przede wszystkim od turystów albo mieszkańców Kopenhagi, którzy wpadają na moment zapalić skręta, przechodząc obok tablicy oznajmiającej „YOU ARE NOW LEAVING EUROPEAN UNION”. W lokalnych barach można usiąść na moment i przy zimnym piwie przyglądać się codziennemu życiu tubylców, gości i narkotykowych dilerów. Jeśli nie łamiecie zasad – nie ma się czego obawiać.

Mimo wszystko nie polecam wieczornych wizyt w pojedynkę lub w małych grupach. Okazja czyni złodzieja, a w wąskich, ciemnych uliczkach może wydarzyć się wszystko.

ZASADY

  • zakaz robienia zdjęć. I tak wszyscy turyści go łamią, ale należy być wyjątkowo ostrożnym.
  • na terenie Christianii nie wolno… biegać. Jeśli zobaczycie kogoś biegnącego, oznacza to, że albo ucieka, albo kogoś goni. W takiej sytuacji odejdźcie w bezpieczne miejsce, arena narkotykowych nieporozumień nie jest bezpiecznym miejscem.
  • teoretycznie obowiązuje tu zakaz posiadania, używania i sprzedaży twardych narkotyków.

CZY WARTO?

Warto na pewno. Chociażby po to, aby zobaczyć, jak wygląda efekt dosyć niespotykanego socjalnego eksperymentu zapoczątkowanego w latach siedemdziesiątych minionego wieku. Eksperymentu, który moim zdaniem zakończył się porażką, pomimo wzniosłych ideałów i autentycznie dobrych chęci i założeń.

GDZIE ZNALEŹĆ

Christiania położona jest we wschodniej części Kopenhagi, na wyspie Amager, którą od Zelandii oddziela cieśnina Kalveboderne. Z najbardziej rozpoznawalnego miejsca w stolicy Danii – kanału i kolorowej ulicy Nyhavn na piechotę można dostać się tam przez most Inderhavnsbroen, znajdujący się na wschodnim krańcu rzędu wielobarwnych budynków.

Do głównego wejścia bliżej będzie jednak przez most Knippels, który jest przedłużeniem ulicy Borsgade, lub od parku Tivoli, przez kanał ulicą H.C. Andersen Blvd. Nieopodal głównej bramy Christianii znajduje się także stacja metra – Christianshavn.