UGALI. AFRYKAŃSKA CODZIENNOŚĆ

UGALI. AFRYKAŃSKA CODZIENNOŚĆ

Jaki kraj, takie jedzenie. W Europie królują ziemniaki i makarony, w Stanach Zjednoczonych wszystko musi ociekać tłuszczem, a w Afryce podstawowym składnikiem codziennej diety są ryż, maniok i… ugali.

Tak to już jest, że kulinarne przyzwyczajenia uzależnione są nie tylko od tego, co rodzi ziemia, ale też od zasobności portfela i zamożności społeczeństwa. W Dar es Salaam – największym mieście Tanzanii i punkcie przesiadkowym dla odwiedzających bajeczny Zanzibar, znajdziecie oczywiście wykwintne i drogie – jak na afrykańskie standardy – restauracje. Jest ich jednak stosunkowo niewiele, bo podstawowe prawo ekonomii mówi, że popyt określa podaż. A afrykańska podaż jest raczej mizerna, więc przeciętny Tanzańczyk albo je na ulicy za 4 złote, albo gotuje dla całej rodziny.

W każdym sklepie ze sprzętem AGD znajdziecie obowiązkowo elektryczne garnki do gotowania ryżu. Taki nasz europejski multicooker, tyle, że ryżowy. Na ulicznych straganach za grosze kupicie placki podobne do naszych naleśników, owoce, gotowany maniok, który do złudzenia przypomina nasze ziemniaki z konsystencją kasztanów z placu Pigalle. Ale jednym z podstawowych dań, serwowanych nie tylko w Tanzanii, ale także w Kenii jest ugali. Statystyki mówią, że ugali spożywane jest tu nawet kilka razy dziennie, przy każdej okazji.

I nie dlatego, że jest super smaczne. Powiedziałbym nawet, że smaczne nie jest, choć to oczywiście kwestia gustu. Ugali jest po prostu wyjątkowo tanie i szybkie w przygotowaniu, a jednocześnie pożywne i zapycha puste afrykańskie żołądki.

CO TO JEST UGALI

Ugali to papka, bądź kluski, przygotowane z wody, mąki kukurydzianej i soli. To wszystko. Najprostsze danie świata, którego przygotowanie zajmuje chwilę a koszt porcji oscyluje w granicach zera. Ugali jest numerem “1” w tej części świata i jeśli traficie do tanzańskiego baru, na pewno będziecie mogli go spróbować. Ugali gotują domowe gospodynie i kucharze na ulicznych straganach. Warto spróbować, choćby dla zdobycia kolejnych kulinarnych doświadczeń.

JAK TO ZROBIĆ

Nic prostszego. Mieszkańcy Afryki opanowali tę umiejętność do perfekcji, ale nie trzeba lecieć do Afryki, żeby sprawdzić, czym na co dzień żywią się miliony ludzi. Podstawowe składniki ugali:

– mąka kukurydziana (2 szklanki – w ostateczności może być zwykła mąka pszenna)
– woda (3-4 szklanki)
– sól do smaku (w wersji full wypas, bo często soli brakuje)

Do zagotowanej wody dodajemy powoli mąką, energicznie mieszając – tak, aby nie powstały mączne gluty. Po uzyskaniu konsystencji budyniu, przykrywamy i zostawiamy na kilka minut. Po kilku minutach znów mieszamy i przekładamy do niewielkich miseczek przepłukanych zimną wodą. Znów zostawiamy na kilka minut, następnie miseczkę przykrywany talerzem, odwracamy i… hop! Na talerzu ląduje porcja ugali.

Do budyniowatego kopczyka można podać gulasz, gotowane lub smażone warzywa albo dowolny sos. Tanzańczycy odrywają palcami po kawałku kukurydzianego puddingu i maczają (także używając wyłącznie palców) w dodatkach, sosie lub rosole gotowanym z resztek mięsa.

Nie obiecuję ekscytujących wrażeń smakowych, ale poszerzenie horyzontów – na pewno!