TUK TUK W BANGKOKU. PRZEŻYCIE KONIECZNE

TUK TUK W BANGKOKU. PRZEŻYCIE KONIECZNE

Tuk-Tuk to tradycyjny środek transportu w Tajlandii. W Bangkoku trzykołowe, zmechanizowane ryksze znajdziecie na każdym kroku. Ale zanim do nich wsiądziecie, musicie wiedzieć, że…

Co to jest tuk-tuk?

Tuk-Tuk to inaczej autoriksza. Zazwyczaj trójkołowa. Popularny środek transportu w Azji, spotykana miedzy innymi w Tajlandii, Bangladeszu, Indiach, czy Pakistanie. W Bangkoku nie możecie jej nie zauważyć. Autoriksza, bo za napęd nie służą tuk-tukowi pedały i siła mięśni kierowcy, ale mały, spalinowy silnik.

Jak złapać?

Tuk-Tuk w Bangkoku jest wszechobecny. Wystarczy kilkadziesiąt sekund w dowolnym punkcie miasta, aby napatoczył się kolorowy trójkołowiec. Teoretycznie tuk-tuk jest jednym z najtańszych środków transportu, ale często to tylko teoria. Tuk-tuk stał się symbolem miasta i atrakcją turystyczną, bezpowrotnie minęły więc czasy, kiedy turyści korzystali z takich samych przywilejów, jak tubylcy. Tuk-tuka nie musicie łapać, wystarczy, ze spacerujecie chodnikiem wzdłuż ulicy, tuk-tukarz znajdzie Was sam. Przejeżdżając zatrąbi i najprawdopodobniej zapyta, czy nie potrzebujecie podwózki.

Środek transportu, czy atrakcja turystyczna?

Jak powyżej, dla turystów to jedna z atrakcji, jakie oferuje Bangkok. Kilkanaście lat temu tuk-tukiem można było przemieszczać się po całym mieście za kilka czy kilkanaście złotych. Dzisiaj Tajowie wiedzą dokładnie, że to okazja do zarobienia niezłych (na ich warunki) pieniędzy, wiec tuk-tuk wcale nie jest już taki tani. To znaczy, wciąż jest tani, jak na europejskie warunki, ale w porównaniu do kilku lat wstecz, ceny poszybowały w górę.

Ile zapłacić?

W Tajlandii targowanie się jest normalna rzeczą. Wygląda jednak inaczej, niż np. w krajach arabskich, gdzie często przybiera agresywną formę. Tajowie są z natury pozytywnie nastawieni do życia, więc i targowanie przebiega w sympatycznej atmosferze. Jeśli którakolwiek ze stron nie zaakceptuje ceny, rozstajecie się bez obrazy. Pierwsza cena będzie zaporowa, bo tuk-tuk to w pewnym sensie symbol Bangkoku i must-have experience dla każdego turysty. Nie zdziwcie się więc, jeśli za kurs w granicach szerokiego centrum miasta kierowca zażąda kwoty sięgającej 350-400 bathów (około 35-40 PLN). Rozsądnie można zejść do 150-200 bathów, w zależności od dystansu. Ale w miejscach, gdzie przemieszcza się masa turystów tuk-tukarz może się odwrócić i czekać na inną ofiarę.  Niestety, ostatnie lata zepsuły kierowców, którzy wiedzą, że zamożni turyści z USA czy zachodniej Europy wyłożą 10 dolarów bez zmrużenia oka.

Można taniej, ale…

Jeśli traficie na super okazyjna cenę, zapytajcie, czy przejazd zawiera „shopping”. To stara metoda – płacicie mniej, ale tuk-tuk po drodze (albo i nie) do Waszego miejsca docelowego zatrzyma się kilkukrotnie w sklepach z biżuterią, ubraniami albo pamiątkami. Kierowca dostaje za to kilkadziesiąt bathów albo talony na paliwo, nawet, jeśli w takim sklepie nie zrobicie zakupów. Jeśli zgodzicie się na niższą cenę w zamian za wizytę w sklepie, wysiądźcie, wejdźcie do środka, pokręćcie się kilka minut i wróćcie do czekającego tuk-tuka. I módlcie się, żeby na Waszej trasie owych postojów było jak najmniej.

Czy warto?

Tak. Bez wątpienia. Nawet, jeśli uznacie, że macie do dyspozycji tańszy środek transportu, albo chcecie zwiedzać Bangkok na dwóch nogach, przejażdżka tuk-tukiem jest obowiązkowym punktem wizyty w stolicy Tajlandii. Kilka dni w Bangkoku bez przejażdżki autorikszą jest jak rum z colą bez… rumu.

Bezpieczeństwo

Tuk-tuk jest bezpiecznym środkiem transportu, zresztą kierowcy w Tajlandii wbrew pozorom jeżdżą ostrożnie i dosyć wolno. W pewnym stopniu jest to spowodowane ogromnymi korkami w mieście. Także ze względu na korki przeanalizujcie, czy na pewno chcecie poruszać się tuk-tukiem czy taksówką. Bangkok jest jednym z najbardziej zapchanych miast świata i może się okazać, że pokonanie kilku kilometrów zajmie Wam grubo ponad godzinę. Miejsce docelowe i cenę koniecznie ustalajcie, zanim wsiądziecie do autorykszy. Nie będzie Was interesowała trasa i związane z nią ewentualne “dodatki”, które mogą sięgnąc nawet od kilkudziesięciu do kilkuset bathów.