WYNAJEM SAMOCHODU, CZYLI WCALE TO NIE TAKIE PROSTE

WYNAJEM SAMOCHODU, CZYLI WCALE TO NIE TAKIE PROSTE

Podstawowa zasada jest jasna – im wcześniej, tym taniej. Oczywiście są od niej, jak od każdej zasady, odstępstwa, ale generalnie możecie założyć, że wcześniejsza rezerwacja = więcej w portfelu + pewność, że dostaniecie to, czego chcecie.

Jednak zanim zdecydujecie się na dokonanie i potwierdzenie rezerwacji samochodu, powinniście zastanowić się, do czego właściwie jest Wam potrzebny i dopiero wtedy rozpocząć poszukiwania.

Zastanówcie się dobrze, gdzie chcecie dojechać… Do satelitarnego miasteczka rodem z Archiwum X? 

Zapewne w przypadku, kiedy Wasz wyjazd jest zorganizowany przez biuro podróży, będziecie mieli zapewniony transfer z lotniska do hotelu. Wtedy najczęściej wypożyczacie samochód na 2-3 dni, aby zjeździć wszystkie okoliczne atrakcje. W takiej sytuacji w ogóle nie zawracajcie sobie głowy przed wyjazdem. Wyjdźcie na ulicę i z dużym prawdopodobieństwem już po kilkudziesięciu metrach traficie na lokalną wypożyczalnię. Dobowa cena będzie wyższa, niż w przypadku wcześniejszej rezerwacji na dłuższy okres, ale skoro samochód będzie używany tylko przez kilka godzin, zamieszanie z wcześniejszą rezerwacją zazwyczaj nie ma sensu. Na 100% samochody będą oferowane także przez hotelową obsługę lub rezydenta biura podróży – jeśli nie czujecie się pewnie na ulicy, skorzystajcie, choć na pewno taka oferta będzie droższa.

Decydując się na wynajem „na miejscu”, możecie jednak wpaść w kilka pułapek, z których istnienia musicie zdawać sobie sprawę.

– w środku sezonu niekoniecznie musicie znaleźć interesującą Was ofertę na konkretny dzień, który zaplanowaliście w Waszym wakacyjnym kalendarzu.

– uważajcie na wyspach! Z oczywistych powodów liczba dostępnych samochodów jest tam ograniczona, więc może się zdarzyć, że w środku sezonu turystycznego po prostu nie będzie dostępnych aut. Ja spotkałem się z taką sytuacją na Wyspach Kanaryjskich, a dokładnie na wyspie Fuerteventura. Drobne problemy z dostępnością samochodów napotkaliśmy także na Rhodhos.  Lub jeśli ktoś woli, na Rodos.

– nie korzystajcie z pierwszej oferty z brzegu, nawet, jeśli wydaje się Wam atrakcyjna. W turystycznych miejscach na pewno znajdziecie więcej niż jedną małą, prywatną wypożyczalnię. Porównajcie ceny, jeśli bierzecie auto na 2-3 dni, negocjujcie ceny.

– dopytajcie o szczegóły ubezpieczenia. Małe firmy potrafią przerzucić pełną odpowiedzialność na wypożyczającego, a zazwyczaj nie znajdziecie tam samochodów pachnących świeżością. Więc i prawdopodobieństwo, że cos się wydarzy jest większe. Lepiej dopłacić kilka groszy i mieć święty spokój.

– paliwo. ZAWSZE najbardziej rozsądną i opłacalną opcją jest opcja pełny – pełny. Oznacza to, że dostajecie samochód z pełnym zbiornikiem paliwa i z takim też oddajecie. Szukając ofert wypożyczalni możecie natknąć się na pozornie atrakcyjniejsze propozycje cenowe, ale w szczegółowych warunkach usługodawca zaznaczy opcję pełny – pusty. Czyli, mówiąc krótko, na dzień dobry skasuje Was za CAŁY zbiornik paliwa, w większości przypadków doliczając do tego „opłatę manipulacyjną” za tankowanie, która może wynieść nawet kilkadziesiąt euro. Plus za litr paliwa zapłacicie więcej, niż na stacji benzynowej. I kwota ta nie zmniejsza się nawet, jeśli zwrócicie samochód z pełnym lub półpełnym bakiem.

Rekordzistą w moim przypadku była firma FireFly, która na lotnisku w Barcelonie zaproponowała całkiem dobrą cenę za wynajem samochodu, ale do rachunku chciała doliczyć 150 Euro za dotankowanie zbiornika do pełna po zakończeniu okresu wynajmu. Wybór odpowiedniej opcji paliwowej dotyczy także wcześniejszych, długoterminowych wynajmów, więc bezwzględnie zwróćcie na to uwagę i nie dajcie się skusić pozornie taniej ofercie.

Zostawmy wyjazdy zorganizowane. Ja od wielu lat nie korzystam z usług biur podróży, wyjazdową logistykę załatwiam we własnym zakresie. W takim przypadku samochód jest niezbędnym środkiem lokomocji, bez którego trudno będzie zobaczyć wszystko to, co jest warte zobaczenia. Oczywiście jest też komunikacja publiczna, ale po pierwsze korzystanie z takiej formy przemieszczania się z punktu A do punktu B spowoduje, że Wasz czas mocno się skurczy, po drugie nie zawsze będziecie w stanie dotrzeć do najciekawszych miejsc godnych zobaczenia, a po trzecie, takie rozwiązanie wcale nie musi być tańsze.

Wynajmowanym samochodem poruszałem się pewnie przynajmniej kilkadziesiąt razy, więc korzystając z własnych doświadczeń mogę zasugerować kilka najpewniejszych i najbezpieczniejszych rozwiązań, jeśli chcecie mieć temat z głowy, zanim zamkniecie swoje drzwi na klucz i ruszycie stronę lotniska.

– rezerwacja przez internetowe multi-wypożyczalnie, a inaczej mówiąc, serwisy, które sprawdzają oferty wielu mniejszych lub większych firm. Regularnie korzystam z dwóch, AutoEurope.com oraz RentalCars.com. O ile w przypadku AutoEurope zdarzały się drobne kłopoty, o tyle do tej pory RentalCars jeszcze nie zdążyli mnie zawieść. Na czym polegały „drobne kłopoty”? Niezgodności w opcjach ubezpieczenia, brak zarezerwowanej klasy samochodu, wspomniane wcześniej zawirowania z opcjami pełny-pełny i pełny-pusty. Dlatego warto szczegółowo sprawdzić wszystkie szczegółowe warunki nawet, jeśli zajmują kilka stron. Dodatkowo RentalCars oferuje bardziej intuicyjną i wygodną aplikację mobilną, więc nie będziecie musieli pamiętać o papierach.

– multi-wypożyczalnie oferują przy niektórych samochodach bezpłatną opcję zniesienia udziału własnego, czyli pełne ubezpieczenie. Opcja jest super opłacalna i oznacza, że nawet, jeśli dojdzie do uszkodzenia samochodu i docelowa firma skasuje Was na kilkaset euro, AutoEurope lub RentalCars zwrócą Wam tę kwotę. Niedogodność polega na tym, że najpierw będziecie musieli zapłacić za szkodę, a dopiero później odzyskacie wydaną gotówkę. Alternatywą jest wykupienie pełnego ubezpieczenia w chwili odbioru samochodu z fimy, którą wybraliście, ale taka opcja ZAWSZE będzie droższa. Nie dajcie się namówić na podwójną opłatę – jeśli już zdecydowaliście się na zniesienie udziału własnego w chwili rezerwacji, zdecydowanie odmówcie dopłaty do pełnego ubezpieczenia w chwili odbioru pojazdu.

– bezpośrednia rezerwacja na stronie jednej z dużych firm. Przeszedłem prawdopodobnie przez większość z nich i znów mam swojego faworyta. Nigdy nie napotkałem absolutnie żadnych kłopotów rezerwując samochód w firmie AVIS. Zawsze jest tak, jak miało być. Ale… rezerwując samochód na stronie dużej firmy prawdopodobnie nigdy nie zobaczycie pełnej kwoty zawierającej pełne ubezpieczenie. Musicie więc liczyć się z tym, że jeśli będziecie chcieli znieść udział własny, na miejscu zostaniecie zmuszeni do dopłaty. I czasem jest to dotkliwa kara, podnosząca całkowity koszt wynajmu nawet o kilkadziesiąt procent. Poza tym niektóre firmy stosują inne praktyki – Hertz skasował mnie niedawno w Monachium dodatkowymi opłatami za „obsługę na lotnisku”. Do dziś nie rozumiem, kto wpadł na taki pomysł – przecież wypełniając internetowy formularz zaznaczyłem, skąd chcę odebrać auto. Do tego doszły jeszcze opłaty za „obsługę”, podatek, które jak się okazało nie były wliczony w podstawową cenę, oraz kilka opcji ubezpieczenia, których wcale nie chciałem, ale przemiły pracownik Hertza przypadkiem je zaznaczył. Jakoś tym razem nie sprawdziłem, co podpisuję, ufając w szczerość intencji. Była to rekordowa wpadka, bo pomimo mojego stanowczego NIE, wyartykułowanego w drodze powrotnej, Hertz skasował mnie na kwotę 1600 euro zamiast wstępnie wyliczonych… 560.

– ciekawy trik – rezerwując samochód na stronie avis.pl będziecie musieli zapłacić z góry, jeśli chcecie dostać lepszą cenę. Na stronie avis.com jest zupełnie inaczej – rezerwacja jest ważna bez podawania szczegółowych danych. I zazwyczaj tańsza. Większość innych, dużych firm będzie wymagała pełnej opłaty w chwili potwierdzenia rezerwacji samochodu. Chyba, że coś się zmieniło.

– wracając jeszcze do ubezpieczenia – jeśli nie wykupicie pełnego, pamiętajcie, że firma wypożyczająca zablokuje Wam na karcie równowartość udziału własnego oraz zazwyczaj także równowartość kosztów pełnego zbiornika paliwa. Szczególnie w trakcie dłuższych wyjazdów i ograniczonego limitu wydatków, może oznaczać to… brak środków w trakcie cudownych, wymarzonych wakacji. Mnie zdarzyło się to raz – problem polegał nie tyle na ograniczonym limicie, co na samej kwocie. Na lotnisku w Dubaju wypożyczałem samochód wart kilkaset tysięcy złotych, więc i udział własny był odpowiedniej wysokości. A na  pewno taki, jakiego nie spodziewałem się wcześniej. Szczęśliwie miałem obok siebie znajomego, który zagryzł wargi i sponsorował mój pobyt.

– i jeszcze o ubezpieczeniach i blokadach. Kiedy oddajecie samochód, żądajcie NATYCHMIASTOWGO anulowania blokady na Waszej karcie. Oczywiście spotkacie się z tłumaczeniami, że tak, że już za chwilę, że jak szef wróci, albo że terminal akurat się zawiesił. Nie dajcie się zwieść. Jeśli nie przypilnujecie tego sami,  możecie czekać na zwrot kaucji nawet kilka tygodni.

– paliwo też jest istotne. A właściwie nie samo paliwo, ale silnik, jaki znajduje się pod maską. Jeśli zamierzacie nakręcić sporo kilometrów, zdecydowanie lepszą opcją będzie samochód z silnikiem Diesla. Na jednym zbiorniku możecie przejechać nawet 1000 albo i więcej kilometrów, co jest osiągnięciem absolutnie nierealnym, jeśli będziecie mieli do dyspozycji benzyniaka (ZOBACZCIE: OSZCZĘDNA NIEWIASTA Z PRYSZCZEM NA NOSIE). Niby drobiazg, ale jednak. W ciągu dwutygodniowych wakacji możecie w ten sposób zaoszczędzić nawet kilkaset złotych.

Pytania? Komentarze są do Waszej dyspozycji.

Szerokiej drogi.



  • P.S. Następny wynajem z rentalcars juz za 2 tygodnie. Wrażenia opiszę 😀