Idzie wiosna, czas na superskuter?

Kilka dni temu byłem na zakupach w jednym z warszawskich supermarketów – zdarza się każdemu. Ponieważ wiosna puka do bram, supermarket zmienia asortyment. Są więc łopatki, grabie, świeżutkie drzewka i worki z nawozami. Są rowery, bagażniki, trąbki i diodowe światełka. Pomiędzy szamponami „dwa w cenie jednego” a parówkami w promocji stoją też SKUTERY.

Z racji zawodowego zboczenia oczywiście te ostatnie przyciągnęły moją szczególną uwagę. Choć właściwie raczej z powodu karteczki z ceną. Otóż nowiutki, błyszczący skuter można mieć za 1649 PLN. Mało tego, w cenie dostaniecie KASK.

No i super, za niewielkie pieniądze można śmigać pomiędzy marnującymi pół życia w korkach kierowcami samochodów. Przydatne szczególnie w dużych miastach, gdzie korki nigdy się nie kończą. Ile można zaoszczędzić? BARDZO DUŻO. W październiku, a więc w okresie, kiedy nikt normalny nie używa dwukołowców, wyzerowałem licznik czasu jazdy w moim amerykańskim gigancie. Z dnia na dzień coraz szerzej otwierałem oczy ze zdumienia, a pod koniec miesiąca byłem zdruzgotany. Okazało się, że spędziłem w samochodzie 96 godzin! Żadnych wyjazdów za miasto, żadnych długich przelotów – wyłącznie dom-biuro, biuro-dom plus odebrać dzieciaka ze szkoły.

96 godzin do dokładnie 4 doby. Przyjmując, że przynajmniej połowę każdej z nich spędzam w domu, straciłem 8 dni życia. Do tego dochodzą koszty paliwa, niestety w moim przypadku wyjątkowo duże, ale cóż – za przyjemność i prawie 300 KM trzeba płacić. Jest więc o co się bić, bo w 8 dni można zrobić wiele pożytecznych rzeczy, od napisania kilku blogów poczynając, na kinie z rodziną kończąc (a nawet proponowałbym odwrotną kolejność).

Wniosek oczywisty – skuter jest ZDECYDOWANIE najlepszym środkiem transportu w zatłoczonym mieście. Świadomie piszę „SKUTER”, ponieważ motocykl nie zawsze daje radę. Dlaczego? Ponieważ motocykl jest cięższy, szerszy i nie mieści się tam, gdzie mały skuter bez problemu się wepchnie. Do tego polecam skuter możliwie najmniejszy, a co za tym idzie najbardziej zwrotny. Ileż to razy musiałem czekać grzecznie w kolejce za dwójką motocyklistów, którzy w korku na Trasie Toruńskiej po prostu nie dawali sobie rady!

Wróćmy jednak do naszej supermarketowej okazji. Na pierwszy rzut oka wygląda nieźle, ale po chwili zastanowienia dochodzę do wniosku, że cos tu jest nie tak. Odliczając podatek VAT, skuter kosztuje netto 1340 PLN. A przecież trzeba go zapakować, wysłać na statek (czyli najtańszy środek masowego transportu), odebrać, rozwieść po sklepach w Polsce. Zarabia na nim importer oraz supermarket (chyba, że sprzęt sprowadza sklep). Przyjmuję marżę na poziomie 25%, więc koszt wyprodukowania i dostarczenia skutera spada do 1000 PLN.

Ale ale, przecież dostajecie gratis KASK. Za kask, który nie przebije Wam głowy i nie wydłubie oczu musicie dąć jakieś 300-400 PLN (zakładam minimum, bo dobry kask kosztuje drugie tyle). Oczywiście można taniej – właśnie z ciekawości zajrzałem na serwis aukcyjny, gdzie motocyklowe kaski sprzedawane są za 16,99 PLN!!! Niech Was ręka Maradony chroni przed takim zakupem, jeśli życie Wam miłe!!!

Odejmuję więc od ceny skutera 300 PLN i zostaje nam siedem stówek. 700 PLN, w których musi jeszcze zmieścić się zarobek fabryki! Chińczycy produkują tanio i dokładają spora marżę, pewnie gdzieś na poziomie 50%. Zostaje nam zatem 350 polskich złotych, za które Wasza przyszła srebrna strzała została wyprodukowana i przywieziona do kraju nad Wisłą. Dzielimy to na pół i wychodzi, że małe chińskie rączki złożyły supermarketowca za 175 złociszy…

Idę dalej i szukam opinii o Waszym nowym skuterze. W sieci roi się od wpisów, których ze względu na treść i formę zacytować nie mogę. Zepsuty po 2 tygodniach, serwisu brak, naprawa niemożliwa, wymiana najmniejszego drobiazgu ciągnie się miesiącami…

Moją szczególną uwagę przyciągnęła historia skutera, który po 2 kilometrach zgubił tylne koło. Na szczęście skończyło się bez ofiar i poważnych uszkodzeń ciała (pal licho skuter), ale mogło być inaczej…

Co z tego wynika? Właściwie nic, bo i tak ewentualny wybór zakup jednośladu pozostaje Waszą decyzją. Z jednej strony tani supermarketowiec, z drugiej porządny sprzęt, z zapewnionym serwisem i w miarę pewną jakością. I oczywiście ze zdecydowanie wyższą ceną, bo na taki skuter trzeba wyłożyć minimum 4000 PLN, choć można i ponad 10 tysięcy. Ale nie cena jest chyba najważniejsza. Najważniejsze jest Wasze życie.

A.